Podziękowanie ORA w Katowicach za protest Dr. Tadeusza Szuby

Podziękowanie Okręgowej Rady Aptekarskiej w Katowicach za \"Kategoryczny Protest\" Dr. Tadeusza Szubę w odpowiedzi na Stanowisko Naczelnej Rady Lekarskiej. 
 
Oryginały pism w załączniku.
 
*********************
Nasz znak: OIAKat-120-2005
Katowice 2005-03-01 
 
Szanowny Pan
Dr Tadeusz J. Szuba
Redaktor Aptekarza 
 
Szanowny Panie Doktorze 
 
W imieniu Okręgowej Rady Aptekarskiej w Katowicach gorąco dziękuję za ratowanie honoru farmaceutów i skierowanie Kategorycznego Protestu do Naczelnej Rady Lekarskiej w związku z opublikowaniem w Gazecie Lekarskiej Stanowiska Nr 74/04/IV NRL.

Zawarł Pan w swoim proteście dokładnie to, co należało w imieniu naszego środowiska odpowiedzieć.

Wspaniale, że mamy jeszcze w naszych szeregach takie osoby jak Pan, które nie chowają głowy w piasek i godnie nas reprezentują. 
 
Za Okręgową Radę Aptekarską w Katowicach.
dr n. farm. Stanisław Piechula
Prezes ORA w Katowicach

*****************

Warszawa, 17.01.2005 r.
 
Dr Tadeusz J. Szuba
Redaktor Aptekarza
 
Naczelna Rada Lekarska
Dr Konstanty Radziwiłł, prezes
Dr Krzysztof Makuch, sekretarz 
 
Kategoryczny Protest
 
W publicznym wystąpieniu przeciwko projektowanym zmianom w zasadach ordynacji leków użyli Panowie słów:  aptekarzowi, który mimo wykształcenia farmaceutycznego prowadzi sklep z lekami  (Gazeta Lekarska Nr 1/2005, Biuletyn Naczelnej Rady Lekarskiej Nr 1/2005 str. 5).

Słowa te są obelżywe i w dodatku zupełnie niepotrzebne w walce przeciw INN.
W wystąpieniu Panów chodziło o sprzeciwienie się nakazowi pisania recept z posługiwaniem się nazwami międzynarodowymi leków. Temat jest kontrowersyjny. Sam pisałem o tym w Aptekarzu Nr 1/2 (2005) str. 22-24.

Są różne argumenty za i przeciw. Moim zdaniem znikome są w Polsce szanse wprowadzenia w życie pomysłu ordynowania leków z pomocą nomenklatury INN.
W moim proteście nie chodzi o meritum, o sposób pisania recept, a o sposób walki o interes lekarza, jego autorytet, wolność, przywileje. Ona nie może być prowadzona kosztem autorytetu aptekarza.

My sami bardzo bolejemy nad elementami kupiectwa w aptece przesłaniającymi działalność aptekarza na rzecz zdrowia. W sojuszu z lekarzem. Zwłaszcza ostatnio, kiedy notuje się w aptekach przejawy bazarowej gry cenowej (umożliwionej socjalistyczną zasadą cen maksymalnych zamiast urzędowych). Ten bazarowy system jakże podważa zaufanie pacjenta do aptekarza i do leku. Pośrednio też do lekarza. Bo pacjent bez zaufania do leku gorzej zdrowieje, ergo mniej cieszy się ze swego lekarza, który mu lek zaordynował.

Niech Panowie nam bólu nie przydają. Niech Panowie sobie uświadomią, że dyspensowanie leków w aptece jest usługą prozdrowotną zupełnie analogiczną do usługi świadczonej przez lekarza w jego gabinecie. Obojętne, czy prywatnym, czy spółdzielczym, czy magistrackim.

Lekarz świadczy swoje usługi w gabinecie dokładnie tak samo, jak czyni to farmaceuta w aptece. Obydwóm należy się za to respekt społeczny, nawet jeśli są zmuszeni przy tym pobierać jakąś opłatę.

Jeśli Panowie nie zechcą okazywać respektu dla pracy aptekarza za przykładem mojego respektu dla pracy lekarza, to proszę choć nie ubliżać aptekarzowi terminem sklep, od którego tak blisko do terminu sklepikarz. 
 
Obrażony
Dr Tadeusz J. Szuba
farmaceuta z prawem
wykonywania zawodu aptekarza
 
 
P.S.
Nie podejmuję tematu uwłaczania aptekarzowi zarzutem potencjalnego dyspensowania przez niego marki fabrycznej dlań korzystnej, podobnie jak uwłaczania lekarzowi zarzutem ordynowania marki fabrycznej przynoszącej mu korzyść.

Tym się brzydźmy. Natomiast wyrażę zdanie, że Panowie są w błędzie twierdząc, iż w przypadku pochodzenia tego samego leku z różnych źródeł decydować o wyborze źródła musi lekarz. To miałoby uzasadnienie w kraju nie rządzonym przez lekarzy, a w kraju ciemnym, w którym rejestruje się leki złe i dobre obok siebie.

W Polsce wszystkie synonimy są dobre i pogląd, iż tylko doświadczenie zawodowe lekarza pozwala stwierdzić, który z dostępnych na rynku synonimów jest skuteczniejszy i mniej szkodliwy, poraża fałszem.

A nawet trąci nieuczciwością. Wszak, moim zdaniem, najprymitywniejszym obowiązkiem etycznego lekarza jest powiedzieć nadzorowi, aż po Urząd Rejestracji włącznie o tym, że synonim x jest mniej skuteczny lub bardziej szkodliwy. To może być sugestywn a ocena pacjenta, a może być obiektywna prawda. I wówczas należałoby preparat wyrejestrować.

Na poparcie tego, co mówię, istnieją cywilizowane kraje w rodzaju Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, gdzie aptekarz dyspensuje synonim INN bez uszczerbku dla zdrowia pacjentów i reputacji lekarzy.

Wprowadzają Panowie w błąd zdaniem: Nie przez przypadek prawo zabrania łączenia sprzedaży leków z możliwością decydowania o rodzaju sprzedawanego leku.

Powinni Panowie napisać: Prawo zabrania łączenia sprzedaży usług medycznych i usług farmaceutycznych. O wyborze środka leczniczego decyduje lekarz. W przypadku istnienia kilku źródeł danego środka leczniczego aptekarz sugeruje pacjentowi preparat tańszy.

***************** 

Stanowisko Nr 74/04/IV Naczelnej Rady Lekarskiej z dnia 17 grudnia 2004 r.
w sprawie projektowanych zmian w zasadach ordynacji leków

 
Wobec pojawiających się opinii i żądań dotyczących zmian w zasadach przepisywania leków Naczelna Rada Lekarska po zapoznaniu się z propozycją umieszczania na receptach nazw międzynarodowych leków zamiast nazw fabrycznych, zwraca uwagę na związane z tym niebezpieczeństwa:

– ordynowanie leków wiąże się z odpowiedzialnością za leczenie,
– z punktu widzenia pacjenta tylko lekarz prowadzący może przewidzieć skutki działania przepisanego preparatu,
– doświadczenie zawodowe lekarza pozwala stwierdzić, który z dostępnych na rynku preparatów jest skuteczniejszy i mniej szkodliwy.

Odebranie tej decyzji lekarzowi i przekazanie aptekarzowi, który mimo wykształcenia farmaceutycznego jednak prowadzi sklep z lekami rodzi niebezpieczeństwo związane z:

– potrzebą sprzedaży towaru, którego termin ważności dobiega końca, jak również towaru, który zalega półki,
– zwiększeniem nacisków producentów leków na apteki celem zwiększenia sprzedaży konkretnego preparatu.

Zwracamy także uwagę na fakt, że o tym, co się dzieje w aptece, decyduje jej właściciel, który nie zawsze jest farmaceutą.

Nie przez przypadek prawo zabrania łączenia sprzedaży leków z możliwością decydowania o rodzaju sprzedawanego leku. Naczelna Rada Lekarska zwraca uwagę, że z podejmowaniem takich decyzji musi wiązać się również odpowiedzialność prawna za jej skutki. Naczelna Rada Lekarska sprzeciwiając się wprowadzeniu w życie omawianej propozycji uważa, że może ona obrócić się przeciwko pacjentom. Hasło walki z korupcją w środowisku lekarskim nie może usprawiedliwiać nieodpowiedzialnych działań.
 
Konstanty Radziwił
prezes
 
Krzysztof Makuch
sekretarz

Podziel się !
Pokaż przyciski
Ukryj przyciski