NIA: Zakaz reklamy aptek chroni interes pacjentów

Po raz kolejny NIA zajmuje się dementowaniem absurdalnych i nieprawdziwych zarzutów Konfederacji Lewiatan oraz Związku Pracodawców Aptecznych Pharma NET, które z maniakalnym uporem wprowadzają opinię publiczną w błąd sugerując niesłuszność, niekonstytucyjność a wręcz szkodliwość obowiązującego zakazu reklamy aptek. W związku z powyższym uprzejmie przypominamy, iż wspomniany zakaz reklamy w rozumieniu art. 94a ust. 1 Prawa farmaceutycznego został wprowadzony przede wszystkim po to, aby uniknąć praktyk szkodliwych dla pacjenta, ale także dla budżetu państwa. Dzisiejsze apele o eliminację tego zakazu pod pozorem troski o pacjenta, są niczym innym jak próbą przyciągnięcia pacjentów do aptek, sprzedania im wszystkiego, co się da i uzyskania z tego tytułu dodatkowych przychodów. Jest to kolejna próba doprowadzenia do sytuacji, w której możliwe będą wyłudzenia pieniędzy budżetu NFZ, na co samorząd aptekarski kategorycznie nie może się zgodzić.  

Zakaz reklamy ma swoje realne uzasadnienie

Zasadność wprowadzenia ścisłych regulacji w tym zakresie zauważono kilka lat temu, przy pracach nad ustawą refundacyjną, obowiązującą od 2012 r. W uzasadnieniu tej ustawy czytamy: „(…) Pacjent nieświadomy mechanizmów stosowanej „gry” łatwo ulega manipulacji opartej na przeświadczeniu o atrakcyjności oferty nie zdając sobie sprawy, iż to nie on jest rzeczywistym beneficjentem tych działań, jest tylko narzędziem. Dotychczas obowiązujące przepisy umożliwiają podmiotom odpowiedzialnym i podmiotom prowadzącym obrót hurtowy, za pośrednictwem swoich lub współpracujących sieci aptek, pod pozorem troski o dobro pacjenta wyłudzanie z NFZ znacznych kwot, jakie na leki refundowane wykłada Państwo (…)”.

Nawet złagodzenie tego zakazu, nie mówiąc już o całkowitym jego zniesieniu, stanowiłoby zachętę dla części podmiotów komercyjnych, szczególnie sieci aptek, do tworzenia m.in. programów lojalnościowych, w których w zamian za odpowiednie duże zakupy rozdawane są żelazka, patelnie czy miksery, co ostatecznie prowadzi do nadmiernej konsumpcji preparatów, w więc w efekcie szkodzi pacjentowi. Takie praktyki niejednokrotnie miały miejsce w przeszłości. Przykład? Inicjatywą swego czasu budzącą duże kontrowersje, był program dostępny w jednej z największych sieci aptek, który – nazywany przez ten podmiot „Programem Opieki Farmaceutycznej” – okazał się jednak zwykłym programem lojalnościowym, a więc łamiącym obowiązujące przepisy. Dostrzegł to sąd administracyjny, który w 2014 r. ostatecznie zakazał jego prowadzenia.

Inspekcja nie nakłada kar za informacje

Niedorzeczny jest też zarzut autorów komunikatu, iż informowanie pacjentów o możliwości nabycia tańszych zamienników leków, jest karane przez organy Inspekcji Farmaceutycznej. Po pierwsze, umieszczanie informacji o tańszych zamiennikach leków, zgodnie z literą prawa, jest dozwolone, a nawet obowiązkowe (obowiązek informowania pacjenta o możliwości nabycia tańszego leku objętego refundacją od tego przepisanego na recepcie wynika z art. 44 ust. 1 ustawy refundacyjnej). Przepis ten nie określa jednak, jak ten obowiązek ma być realizowany. Co doprowadziło do pokusy obchodzenia przez niektóre placówki zakazu reklamy aptek zawartego w art. 94a ustawy Prawo farmaceutyczne. Co poniektórzy właściciele aptek wykorzystując tę możliwość, niejednokrotnie, w rażący sposób próbowali naruszać obowiązujące przepisy poprzez np. nadmierne eksponowanie haseł reklamowych pod pretekstem pozornej informacji o zamiennikach.  I łamanie tego przepisu może być, a nawet powinno być, powodem ukarania apteki przez Inspekcję Farmaceutyczną. Sama informacja o możliwości nabycia tańszych leków, jak sugerują autorzy komunikatu, nie jest i nigdy nie była powodem ukarania właściciela apteki, pod warunkiem, że podał ją w odpowiedni, urzędowy i czysto informacyjny sposób.

Pozorne informowanie pacjentów o zamiennikach, które jest ukrytą reklamą, było już wielokrotnie przedmiotem orzekania przez WSA w Warszawie. Sprawy te dotyczyły praktyk wywieszania plakatów z informacją, na których słowa „apteka oferuje tańsze zamienniki” były wydrukowane wyróżniającą się czcionką. Sąd stwierdził, że takie konstrukcje plakatów czy wywieszanych informacji sprawiają, że w odbiorze konsumenta, do którego są adresowane, nie zostają one odczytane jako oficjalny komunikat urzędowy dotyczący obowiązku informacyjnego, ale jako przekaz reklamowy zawierający wskazane hasło. A to dla potencjalnego klienta jest wyraźną i bezpośrednią zachętą, aby wejść do tej właśnie apteki.

Pacjent jest najważniejszy

Zdaniem Prokuratora Generalnego, a także Naczelnej Izby Aptekarskiej zezwolenie właścicielom aptek na prowadzenie działań marketingowych (np. akcji promocyjnych) byłoby równoznaczne z nakłanianiem konsumentów do zakupu leków, co skutkowałoby ich nadużyciem. Leki nie są jednak zwykłym towarem rynkowym i obrót nimi musi być regulowany przez państwo w ramach ochrony zdrowia publicznego. A zatem ustawodawca, zabraniając przedsiębiorcom prowadzącym apteki reklamy aptek oraz ograniczając możliwość reklamy leków, dokonał proporcjonalnej ingerencji w swobodę działalności gospodarczej.

Nieprawdą jest, że obowiązujące zakazy doprowadziły do zaniechania wszystkich działań prozdrowotnych i propacjenckich. Apteki od zawsze wspierały rządowe inicjatywy, np. prowadzony przez Ministerstwo Zdrowia program bezpłatnych leków dla seniorów (Leki75+), jak również stosunkowo nową inicjatywę Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej oraz Ministerstwa Zdrowia, planującą wprowadzenie do aptek Karty Dużej Rodziny. Warunek jest tylko jeden, nie może mieć ona charakteru komercyjnego, powinna mieć za to wymiar prozdrowotny podnoszący komfort życia wielu milionów pacjentów.

Ponadto w polskich aptekach dodatkowe uprawnienia w sferze świadczeń zdrowotnych, w tym prawo do zniżek na leki, ma 15 grup pacjentów, jest też obowiązek informowania o tańszych zamiennikach i 15 innych działaniach służących pacjentom jak np. darmowe leki dla seniorów.

Nie ma przepisów, które zabraniałyby wychodzić aptekom naprzeciw pacjentom, nikt nie zabrania obniżać cen, nikt nie zabrania wprowadzenia Karty Dużej Rodziny, czy nawet oddawania leków za darmo. Chodzi tylko o formę tych inicjatyw i informowania o nich. Ważne jest, aby apteka pozostała nadal placówką ochrony zdrowia, a nie sklepem obwieszonym plakatami i promocjami. Każda z furtek, którą przepisy zostawiały podczas wprowadzania nowych regulacji, jak choćby wspomniane wyżej darmowe leki dla seniorów, nie służyła do wyjścia naprzeciw pacjentowi, ale była wyłamywana z zawiasami. Zamiast rzetelnej informacji o programie 75+ pojawiały się hasła „Seniorze u nas leki za grosz” „Seniorze, u nas leki za darmo” itd. Podobnie było z wprowadzeniem obowiązku informacyjnego dotyczącego właśnie tańszych zamienników. Te dwa sztandarowe programy propacjenckie zostały sprowadzone do roli wabików przyciągających nieświadomych podstępu klientów. Naczelna Izba Aptekarska na podstawie właśnie takich zjawisk ma głębokie obawy, że podobne praktyki mogły wrócić, gdyby zakaz reklamy złagodzono, dając możliwość informowania o Karcie Dużej Rodziny w inny sposób niż przewidziany w ustawie. Analizując tok myślenia twórców aptecznych reklam i programów, śmiało można pokusić się o stwierdzenie, że gdyby sieci aptek prowadziły szpitale, to na ścianach zawisłyby plakaty typu „Pacjencie, u nas nocleg i wyżywienie za darmo”. Są to absurdy, ale z życia wzięte, ponieważ to właściciele aptek dawali upust swojej wyobraźni, prześcigając się w coraz bardziej idiotycznych reklamach i próbach przyciągnięcia pacjentów. Slogan na plakacie reklamowym jednej z aptek „Mini apteka, wygraj darmowy sex przez 6 miesięcy” jest na to doskonałym przykładem.

Zakaz reklamy aptek nie narusza swobody prowadzenia działalności gospodarczej i jest zgodny z Konstytucją RP

Tak uznało Biuro Analiz Sejmowych Sejmu, w stanowisku skierowanym 9 listopada 2017 r. do Trybunału Konstytucyjnego. Jak podkreśla BAS, zakaz reklamy aptek i punktów aptecznych jest niezbędny dla realizacji zakładanego przez ustawodawcę celu, w tym sensie, że nie istnieje inny, mniej restrykcyjny środek, który pozwalałby na osiągnięcie tego samego skutku.

-(…) Zapis ten wpisuje się w cały mechanizm obrotu lekami, umożliwiający realizację konstytucyjnych standardów, w tym zwłaszcza ochrony zdrowia i życia oraz ochrony konsumentów przed działaniami zagrażającymi ich zdrowiu. W tym kontekście należy uznać za dopuszczalne ograniczenie wolności gospodarczej, bowiem zakazy prowadzenia reklamy aptek i punktów aptecznych i ich działalności mają stanowić gwarancję prawidłowego funkcjonowania aptek jako placówek ochrony zdrowia publicznego (…)”– czytamy w stanowisku BAS.

Podobnego zdania jest zastępca Prokuratora Generalnego Robert Hernand, który przedstawił stanowisko dodatkowe w sprawie zakazu reklamy aptek. W jego ocenie przedsiębiorca decydujący się na prowadzenie apteki ma świadomość, że wchodzi na rynek regulowany, a zatem występując o odpowiednie zezwolenie musi się zgodzić na respektowanie istniejących na nim ograniczeń dla swobody działalności gospodarczej:

„Brak możliwości reklamy apteki – przy uwzględnieniu charakteru rynku obrotu produktami leczniczymi, który zawiera wiele ograniczeń swobody działalności gospodarczej umotywowanych koniecznością zapewnienia odpowiedniego poziomu ochrony zdrowia – nie stanowi nadmiernego ciężaru nałożonego na przedsiębiorców. Zakaz ten kierowany jest do wszystkich przedsiębiorców, nie preferując żadnych podmiotów i nie narusza zasad równej konkurencji. Z podanych względów istnieją podstawy do przyjęcia, iż ustanowiony w art. 94a ust. 1 prawa farmaceutycznego zakaz reklamy aptek nie stanowi środka nieefektywnego, nieproporcjonalnego ani też uciążliwego w stopniu większym niż jest to niezbędne dla osiągnięcia założonego przez ustawodawcę, legitymizowanego konstytucyjnie celu związanego z zapewnieniem właściwego poziomu ochrony zdrowia”.

Karta Dużej Rodziny pretekstem do zalegalizowania narzędzi marketingowych

Każda inicjatywa prowadząca do zmiany bądź też złagodzenia obowiązującego zakazu reklamy aptek może stanowić zachętę dla części podmiotów komercyjnych do tworzenia nowych programów lojalnościowych – być może w nieco zmienionej formule, ostatecznie jednak prowadzących do nadmiernej konsumpcji preparatów, w więc szkodliwych dla pacjenta. Należałoby zatem zadbać o rozwiązania prawne, które nie pozwolą na to, aby Karta Dużej Rodziny była wykorzystywana, jako narzędzie do reklamowania aptek. Blisko 17 tys. punktów w Polsce honoruje Kartę Dużej Rodziny, wśród nich są placówki ochrony zdrowia oraz kancelarie prawne, w stosunku do których nadal obowiązuje zakaz reklamy tych placówek. W kancelariach adwokackich i radcowskich zakaz reklamy obowiązuje od 84 lat, czy gabinetach lekarskich – od 27 lat. Nikt nie planuje zmieniać tych przepisów, bo nikomu one nie przeszkadzają w należytym wykonywaniu zawodu zaufania publicznego!!!

Wnioski nasuwają się same, pojmowanie działań „prozdrowotnych” i troski o pacjenta jest w rozumieniu Konfederacji Lewiatan i Związku Pracodawców Aptecznych PharmaNET zupełnie inne, niż w rozumieniu ustawodawcy i samorządu aptekarskiego. Sięganie głębiej do portfela pacjenta, pod hasłami troski o jego zdrowie, wydaje się być co najmniej nie na miejscu.